Objaw zgłoszony przez ludzi: „nie ma internetu”
Sieć miała dwa łącza od dwóch operatorów. Jedno padło. Panel monitoringu przez cały czas pokazywał komplet dostępności, a wykres nie miał ani jednej przerwy.
Wskaźnik był prawdziwy. Pytanie, na które odpowiadał, brzmiało inaczej, niż wszyscy zakładali.
Monitoring pytał router, czy żyje
Sprawdzenie polegało na wysłaniu pakietu do routera i odebraniu odpowiedzi. Router stoi w biurze, po tej samej stronie co monitoring, więc odpowiadał normalnie — także wtedy, gdy jego łącze do świata było zerwane.
To jest różnica między „urządzenie odpowiada” a „przez urządzenie coś przechodzi”. Pierwsze da się sprawdzić, nie wychodząc z budynku. Drugie wymaga sięgnięcia na zewnątrz.
Krótko
Pytanie „czy router odpowiada” ma sens tylko wtedy, gdy ktoś zadaje też pytanie „czy coś przez niego przechodzi”. Pierwsze bez drugiego daje zielony panel przy zerwanym łączu.
Drugie łącze w ogóle nie było widoczne
Przy okazji wyszła rzecz, której nie szukaliśmy. Nasz własny zbieracz danych czytał z routera jedną liczbę dostępności. Router podaje osobno każde łącze: pierwsze, drugie i każde następne.
Jedna liczba pochodziła więc wyłącznie z pierwszego łącza. Wyglądała jak monitoring łącza internetowego i nim nie była. Poprawiliśmy to u siebie: łącza są dziś wykrywane, a nie wpisane na stałe — bo trzecie łącze u kolejnego klienta byłoby niewidoczne, a panel nadal wyglądałby na kompletny.
Dwa razy „100%” znaczyło co innego
Router podaje dostępność każdego łącza we własnym oknie czasowym. Zmierzyliśmy to na własnym sprzęcie:
| łącze pierwsze — dostępność | 100% z 24 godzin |
| łącze drugie — dostępność | 100% z 3,6 godziny |
Obie pozycje pokazują tę samą liczbę i nie znaczą tego samego. Drugie łącze miało za sobą niecałe cztery godziny, więc jego „100%” nie mówi nic o wczorajszym dniu. Uśrednienie tych dwóch liczb jest po prostu fałszem.
Dlatego przy każdej takiej wartości podajemy okres, z którego pochodzi. Liczba bez okna pomiarowego wygląda na fakt, a jest tylko ułamkiem.
Po czym poznają Państwo to u siebie
Trzy pytania do osoby, która prowadzi Państwa monitoring. Żadne nie wymaga dostępu do sprzętu.
-
1co pytane
Co dokładnie jest sprawdzane?
Jeśli odpowiedzią jest „router odpowiada”, to monitoring potwierdza, że urządzenie stoi i ma prąd. O stanie łącza do świata nie mówi nic.
-
2ile łącz
Czy widać każde łącze osobno?
Przy dwóch operatorach jedna liczba dostępności opisuje zwykle tylko pierwsze z nich. Awaria drugiego przechodzi wtedy bez śladu.
-
3z jakiego okresu
Z jakiego okresu liczony jest ten procent?
Bez podanego okna „100%” z ostatniej godziny wygląda identycznie jak „100%” z miesiąca. Porównywanie ich ze sobą nie ma sensu.
Czego ten pomiar nie rozstrzyga
Opisujemy wzorzec, nie konkretną sieć. Okna czasowe podajemy z naszego własnego routera; inny producent może liczyć dostępność inaczej i warto to sprawdzić na miejscu, zanim ktoś zestawi dwie takie liczby ze sobą.
Jeśli chcą Państwo sprawdzić to sami
-
→cisza
Monitoring pokazuje zero zagrożeń. Skąd wiadomo, że patrzy?
Ten sam mechanizm w innym miejscu: przyrząd odpowiada na inne pytanie, niż zadał człowiek, i wygląda przy tym na sprawny.
-
→zmiana
Zmieniamy ustawienie na kontrolerze. Co poczują użytkownicy?
Trzy zmiany, trzy różne skutki w powietrzu. Jedna bez przerwy w pracy, druga rozłącza wszystkich, trzeciej nie widać wcale.
-
→dwa źródła
Dlaczego jedno źródło danych o sieci nie wystarcza
Ta sama sieć, dwa miejsca do odczytania stanu — i w żadnym nie ma wszystkiego.
Opisujemy znaleziska z sieci, którymi się opiekujemy, bez nazw firm i adresów. Jeśli chcą Państwo wiedzieć, na które z tych trzech pytań Państwa monitoring dziś nie odpowiada, prosimy o wiadomość. Można też wrócić do pozostałych przypadków.