NetDoc.pl — monitoring i utrzymanie sieci. Piszemy o sprzęcie, który sami uruchamiamy i mierzymy.

Energetyka i automatyka budynku

Magazyn oddaje prąd do sieci w nocy — przyczyna i naprawa (Victron ESS)

Instalacja oddawała nocą około 1,5 kWh do sieci za darmo. Ustawienie o oczywistej nazwie tego nie naprawiło. Co zadziałało — sprawdzone licznikiem przez całą noc.

Objaw: bateria pracuje w nocy, a rano jej brakuje

Zgłoszenie brzmiało zwyczajnie: „oddaje do zakładu energetycznego prąd z baterii, potem mi nie starczy”. Panel producenta nie pokazywał żadnego błędu. Magazyn rozładowywał się przez noc, tak jak powinien — tylko część tej energii nie szła do domu, tylko na zewnątrz. Za darmo, bo nocny eksport z magazynu nie jest ani zaplanowany, ani rozliczany tak jak nadwyżka z paneli.

Ten artykuł opisuje, jak to zmierzyliśmy i dlaczego najbardziej oczywiste ustawienie tego nie naprawiło. Mówi też, co zadziałało i jaki jeden pomiar rozstrzygnął pytanie, które inaczej zostałoby otwarte na zawsze. Wszystkie liczby pochodzą z jednej instalacji: trzyfazowego systemu ESS na Victronie. Są datowane, bo pomiar bez daty i wersji układu jest anegdotą.

Skład tej instalacji:

  • Venus OS v3.79 na Cerbo GX.
  • MultiPlus 3-fazowy.
  • Bateria Pylontech 222 Ah (3 × US3000C).
  • MPPT BlueSolar 250/70.
  • Licznik sieci Carlo Gavazzi EM24.
  • Falownik Fronius Symo jako źródło PV po stronie AC.

Pomiar zamiast teorii

Pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić, to sprawdzić, czy zgłoszenie w ogóle opisuje to, co się dzieje. Warunki pomiaru: noc 30.08.2026, produkcja z paneli zerowa, stan naładowania 70%.

WielkośćWartośćUwaga
Zużycie domu553 WL1 35 W · L2 81 W · L3 498 W
Oddawanie z baterii887 Wo 334 W więcej, niż dom zużywa
Licznik sieci (saldo)−160 Wstale; min −101, max −232 przez 90 s
Eksport na L1 + L2389 Wjednocześnie z importem
Import na L3229 Wjednocześnie z eksportem
Strata przez noc~1,5 kWhenergia oddana bez rozliczenia

Dwie rzeczy w tej tabeli są ważniejsze niż sama liczba −160 W. Po pierwsze, wartość utrzymywała się — zakres od −101 do −232 W przez półtorej minuty obserwacji wyklucza chwilowy przestrzał regulacji. Po drugie, instalacja eksportowała i importowała w tej samej chwili, na różnych fazach. Do takiego stanu nie dąży żaden sensowny algorytm. Właśnie ta obserwacja doprowadziła do przyczyny.

Obciążenie było skrajnie niesymetryczne: prawie wszystko siedziało na L3 (498 z 553 W). Zapamiętaj tę nierównowagę, bo ona jest sednem.

Przyczyna ma dwie warstwy

Warstwa pierwsza: kompensacja faz robi dokładnie to, co ma robić

Instalacja pracowała w trybie Hub4Mode=1, czyli z kompensacją faz. W tym trybie regulacja patrzy tylko na sumę mocy z trzech faz i chce, żeby wyszło z niej zero. Moc inwertera rozkłada przy tym równo na wszystkie trzy fazy — mniej więcej po 205 W na każdą. Nie sprawdza, na której fazie naprawdę siedzi obciążenie.

Dom pobiera 498 W na L3 i niecałe 120 W na dwóch pozostałych. Przy równym rozkładzie po 205 W inwerter produkuje więc na L1 i L2 więcej, niż te fazy zużywają. Nadmiar musi gdzieś pójść — idzie do sieci. Nie jest to awaria: to zamierzone zachowanie trybu, którego skutków nie widać, dopóki obciążenie jest w miarę symetryczne.

Setpointy regulacji potwierdzają to wprost, bez interpretacji:

FazaSetpoint Hub4/Lx/AcPowerSetpointZnaczenie
L1−170 Wrozkaz eksportu
L2−136 Wrozkaz eksportu
L3+310 Wrozkaz importu
suma≈ 0 W — cel osiągnięty

To nie inwerter „się rozjeżdża” — to regulacja sama żąda eksportu. Wartości setpointów zgadzają się z prostym rachunkiem obciążenie fazy minus 205 W co do kilku watów. Dopóki się tego nie odczyta, naturalną hipotezą jest usterka sprzętu — i szuka się jej w złym miejscu.

Warstwa druga: jednostka nie trafia w rozkaz

Gdyby inwerter wykonywał setpointy dokładnie, saldo siedziałoby na zerze mimo eksportu na dwóch fazach. Siedziało na −160 W, bo L1 przepycha około 115 W ponad rozkaz: zadane −144 W, zmierzone −259 W. To odchylenie pasuje do aktywnego ostrzeżenia Alarms/L1/InverterImbalance=1, które w panelu było widoczne, ale samo w sobie niczego nie tłumaczyło.

Dopiero razem obie warstwy dają obserwowany obraz. Tryb pracy tworzy eksport na dwóch fazach, a niedokładność jednostki sprawia, że suma nie wraca do zera. Naprawianie jednej z nich osobno nie wystarczy.

Ustawienie, które wygląda na rozwiązanie i nim nie jest

Kto szuka po nazwie, trafia natychmiast na MaxFeedInPower, czyli maksymalną moc oddawaną do sieci. Intuicja jest oczywista: ustaw zero, to nie będzie oddawać. Ta intuicja jest tutaj błędna.

Sprawdziliśmy to na żywo, a nie w dokumentacji. Wartość została ustawiona i odczytana z powrotem — faktycznie zeszła do 0.0. Eksport ani drgnął. Znacznik Hub4/TargetPowerIsMaxFeedIn pozostał na 0, czyli regulacja w ogóle nie uznała, że ten limit jej dotyczy.

Powód jest architektoniczny: MaxFeedInPower ogranicza zamierzone oddawanie nadwyżki z paneli. Nie jest zaciskiem „sieć ma być większa lub równa zeru” nałożonym na pętlę regulacji ESS. Eksport, który tu widzimy, nie jest nadwyżką PV — jest produktem ubocznym rozkładu mocy na fazy. Limit dotyczy innego zjawiska niż to, które chcemy zatrzymać.

To jest najdroższa pułapka w całej tej historii. Ustawienie zostaje zmienione, wartość rzeczywiście się zapisuje, panel pokazuje nowy stan — i wszystko wygląda na załatwione. Bez licznika po drugiej stronie nikt nie zauważy, że nic się nie zmieniło. Zapisanie ustawienia to nie jest to samo, co zadziałanie ustawienia.

Przy okazji sprawdziliśmy sąsiednie ustawienia, żeby wykluczyć je jako sprawców. Wszystkie okazały się niewinne: AcPowerSetPoint=0, MaxFeedInPower=-1, OvervoltageFeedIn=0, PreventFeedback=0, BatteryLife/State=2, ActiveSocLimit=10% oraz wszystkie pięć harmonogramów ładowania wyłączonych. Wykluczenie ich jest częścią wyniku — inaczej za tydzień sprawdzamy je od nowa.

Co zadziałało: setpoint sieci w pętli sprzężenia zwrotnego

Jest jedno ustawienie, które naprawdę przesuwa punkt pracy: /Settings/CGwacs/AcPowerSetPoint. Mówi ono regulacji, ile mocy ma płynąć przez przyłącze — wartość dodatnia znaczy: pobieraj tyle z sieci. Ustawiony na stałą wartość niczego nie gwarantuje, bo błąd jednostki jest zmienny. Dlatego nie ustawia się go raz, tylko podbija w pętli, patrząc na odczyt licznika.

Logika jest prosta: jeżeli licznik pokazuje eksport, podnieś setpoint; jeżeli import urósł ponad cel, obniż. Pętla szuka wartości, przy której saldo stoi tuż nad zerem. Po zbieżności setpoint ustalił się na 232 W, a saldo na +53 W średnio. Na 30 kolejnych odczytach żadna próbka nie zeszła poniżej zera.

Po czym poznać, że wyszło: licznik energii oddanej przestaje przyrastać. Samo saldo mocy potrafi jeszcze na krótko zejść poniżej zera — u nas 9 razy na 253 odczyty. Takie zejścia są za krótkie, żeby licznik je zarejestrował. Samo saldo to za mało. Rozstrzyga dopiero licznik energii przez całą noc, i to sprawdzenie opisujemy niżej.

Pętla jest tu potrzebna zamiast jednej liczby. Stały setpoint dobrany przy 553 W obciążenia przestaje pasować, gdy w domu włączy się cokolwiek większego. Pętla nie musi znać ani obciążenia, ani wielkości błędu inwertera — reaguje na skutek, który mierzy licznik.

Całość działa jako pojedynczy przepływ w Node-RED uruchomionym na samym Cerbo — bez dodatkowego serwera i bez chmury. Jak uruchomić i wersjonować Node-RED na Venus OS opisujemy osobno, razem z pułapkami, które tam czekają.

Weryfikacja: licznik energii, nie wykres mocy

Trzydzieści dobrych próbek to jeszcze nie dowód. Sprawdzenie zrobiliśmy po pierwszej pełnej nocy pracy: 31.08.2026, 253 próbki od 22:07 do 06:31. Odczytaliśmy je z systemu monitoringu, który zbiera niezależnie od samej instalacji.

MiaraPrzedPo pełnej nocy
Saldo licznika, średnio−160 W+58,4 W
Próbki poniżej zerawszystkie9 z 253 (średnio −67 W)
Licznik energii oddanejrósłdelta 0,0 kWh
Energia pobrana przez noc+0,5 kWh
Zakres pracy setpointu173–249 W
Błędy pętlibrak
Średnie saldo licznika sieci w nocy: przed zmianą minus 160 W (eksport), po zmianie plus 58,4 W (import) 0 W przed — eksport 160 W −160 W po — import 58,4 W +58,4 W powyżej osi: pobór z sieci · poniżej: oddawanie do sieci

Rozstrzyga licznik energii, nie saldo mocy. Średnia dodatnia mówi tylko, że przez większość czasu było dobrze. Dopiero zerowy przyrost licznika energii oddanej przez całą noc mówi, że nie oddaliśmy ani jednej kilowatogodziny. Dziewięć próbek poniżej zera było na tyle krótkich, że licznik ich nie zarejestrował — i tylko licznik mógł to przesądzić.

Pytanie, które rozstrzygnął dopiero pomiar

Została jedna niewiadoma, warta konkretnych pieniędzy. Skoro problemem jest kompensacja faz, to może wystarczy ją wyłączyć — Hub4Mode=2. Każda faza reguluje się wtedy sama, więc znika jednoczesny eksport i import. Zmiana strukturalna zamiast pętli nadzorującej.

Odpowiedź zależy od czegoś, czego nie da się wyczytać z ustawień instalacji: od tego, jak liczy licznik operatora. Jeżeli sumuje fazy algebraicznie, jednoczesny eksport na L1 i import na L3 znoszą się i nie kosztują nic. Jeżeli liczy każdą fazę osobno — płacimy za import i oddajemy eksport za darmo.

Dane z tej samej nocy — 31.08.2026 — odpowiedziały wprost. W 252 z 253 próbek występował jednocześnie eksport i import na różnych fazach. Zsumowane per faza dało 1,428 kWh eksportu i 1,933 kWh importu. Licznik EM24 zarejestrował w tym czasie zero kilowatogodzin eksportu.

Wniosek: licznik salduje fazy algebraicznie. Czyli Hub4Mode=1 nie kosztuje pieniędzy, a przejście na Hub4Mode=2 jest finansowo zbędne. Zostaje wyłącznie jako kosmetyka — zdjęcie ostrzeżenia o nierównowadze na L1.

To jest moment, w którym ciągły pomiar zwraca się najwyraźniej. Bez niego decyzja o zmianie trybu pracy zapadłaby na podstawie przypuszczenia. A zmiana trybu na trzyfazowym systemie ESS nie jest ruchem, który robi się „na próbę”.

Czego nie widać w panelu producenta

Żaden element tej historii nie był awarią. Nic nie zgłosiło błędu, nic się nie wyłączyło, wykresy wyglądały normalnie. Instalacja robiła dokładnie to, do czego została ustawiona — tyle że skutek był kosztowny.

  • Panel pokazuje stan, nie pyta o sens. Saldo −160 W jest poprawnym odczytem i nie ma powodu, żeby świeciło na czerwono.
  • Jednoczesny eksport i import widać dopiero wtedy, gdy patrzysz na fazy osobno, a nie na jedną liczbę zbiorczą.
  • Skuteczność zmiany rozstrzyga licznik energii przez pełną noc, a nie wygląd wykresu przez pięć minut po zmianie.
  • Pytanie o sposób liczenia przez operatora nie ma odpowiedzi w żadnej dokumentacji instalacji — odpowiedziało zestawienie dwóch niezależnych źródeł pomiaru.

Straty tego rodzaju nie bolą jednorazowo. Około 1,5 kWh za noc to kwota, której nie widać na rachunku. Zobaczysz ją dopiero wtedy, gdy policzysz ją za cały rok. Dlatego opłaca się pomiar, który trwa — i który zadaje pytania, jakich panel producenta nie zadaje.

Co jeszcze z takiego pomiaru wychodzi? Napięcie w przyłączu na granicy normy, realna pojemność magazynu i odpowiedź, czy opłaca się rozbudowa. Opisujemy to w artykule Co widać po tygodniu ciągłego pomiaru.