UniFi Switch Pro 24 PoE
Ubiquiti · przełącznik dostępowy z zasilaniem, 1U · USW-Pro-24-PoE
czym to jest
Przełącznik dostępowy do szafy 19 cali, wysokości 1U: dwadzieścia cztery gniazda gigabitowe i dwie wkładki SFP+ 10 Gb/s. Obudowa ze stali, 442 × 285 × 44 mm, masy 4,3 kg. Na płycie przedniej ekran dotykowy 1,3 cala.
Wszystkie dwadzieścia cztery gniazda oddają zasilanie po skrętce — ale nie po równo. Szesnaście pierwszych daje do 30 W na gniazdo, osiem ostatnich do 60 W. Budżet całkowity wynosi 400 W przy zasilaczu 450 W; sam przełącznik bierze do 50 W, zanim cokolwiek podepnie się do zasilania.
To jest urządzenie do miejsca, w którym na jednej płycie wiszą i rzeczy drobne, i takie, które lekkiego zasilania nie przyjmą: kamera obrotowa z grzałką, punkt dostępowy z czterema radiami, telefon z dużym wyświetlaczem.
Ma wejście zasilania awaryjnego (gniazdo stałoprądowe na tylnej ścianie, z własnym wyłącznikiem) — czyli przerwa w zasilaniu sieciowym nie musi gasić całego piętra. Odróżnia go to od mniejszych modeli tej rodziny, które takiego wejścia nie mają.
Uwaga na nazwę — i to jest tu poważniejsze niż zwykle. W tej samej rodzinie jest USW-Pro-24, bez słowa „PoE". Karty producenta podają dla obu urządzeń identyczne wymiary, identyczny układ portów i tę samą formę — różni je wyłącznie to, że tamten nie ma zasilania po skrętce w ogóle. Płyta przednia wygląda tak samo.
co z niego odczytujemy
Stan każdego z dwudziestu sześciu gniazd osobno.
- Moc pobieraną z każdego gniazda zasilającego, osobno. Przy dwóch klasach mocy na jednej płycie to jedyny sposób, żeby zauważyć, że urządzenie wymagające sześćdziesięciu watów wpięto w gniazdo, które daje trzydzieści. Objaw takiej pomyłki wygląda jak awaria urządzenia, nie jak brak mocy.
- Sumaryczne obciążenie budżetu 400 W. Suma maksimów wszystkich gniazd to 960 W, czyli dwa i pół razy więcej, niż przełącznik potrafi wydać. Budżet da się przekroczyć, nie przekraczając żadnego gniazda z osobna.
- Prędkość wynegocjowana osobno od tego, co gniazdo umie.
- Liczniki błędnych ramek, odrzuceń i opadnięć łącza na każdym gnieździe.
- Zmiany drzewa opinającego — przy przełączniku dostępowym zwykle pierwszy znak pętli.
- Które urządzenie siedzi w którym gnieździe, razem z adresem sprzętowym.
- Przypisanie gniazd do sieci wydzielonych (VLAN) i ocena jakości łącza wystawiana przez samo urządzenie.
- Obciążenie procesora i pamięci, czas pracy, dostępność i opóźnienie odpowiedzi.
jak rozmieszczone są gniazda
Dwadzieścia cztery gniazda miedziane stoją w dwóch rzędach po dwanaście, podzielonych na dwa bloki po sześć kolumn. Numeracja biegnie w dół, a potem w prawo: 1, 3, 5… u góry i 2, 4, 6… na dole.
Przerwa między blokami wypada między 12 a 13, a granica zasilania między 16 a 17. To nie jest ta sama kreska i nie należy jej mylić: gniazda 1–16 dają do trzydziestu watów, gniazda 17–24 do sześćdziesięciu. Podział na moc poznaje się po znakach przy numerach, nie po ramce.
Przy prawej krawędzi stoją dwie wkładki SFP+ 10 Gb/s obok siebie — gniazda 25 i 26. Ekran dotykowy jest przy lewej krawędzi, otwór resetu przy prawej. Każde gniazdo ma okienka diod prędkości i aktywności.
Na tylnej ścianie są dwa wloty: gniazdo zasilania awaryjnego z własnym wyłącznikiem po lewej i wlot zasilania sieciowego po prawej. Portu konsoli nie ma.
czego z niego nie odczytamy
- Temperatury wnętrza ani obrotów wentylatorów.
- Historii poboru zasilania w czasie — widzimy stan bieżący, nie przebieg.
- Czy zasilanie awaryjne jest podłączone i naładowane — to osobne urządzenie, a nie wielkość odczytywana z przełącznika.
- Stanu wkładek światłowodowych — poziomu sygnału optycznego ani temperatury modułu.
- Konfiguracji — świadomie jej nie zbieramy.
spis parametrów z interfejsu kontrolera
Spisu parametrów dla tego modelu jeszcze nie zdjęliśmy. To znaczy tyle, że nie mamy go spisanego z działającego egzemplarza — a nie, że urządzenie niczego nie wystawia. Monitorujemy je; brakuje tu wyłącznie pełnej listy.