Budynek utrzymuje kilku wykonawców i każdy widzi swój kawałek. Dokładamy jeden niezależny podgląd na całość — sieć, kamery, sterowniki i energię. Zbudowaliśmy go dla własnej floty urządzeń; ten sam system stawiamy u Państwa.
Cztery rzeczy, które powtarzają się niezależnie od wielkości budynku i marki sprzętu.
Dla osób odpowiadających za budynek jako całość — dyrektorów technicznych, zarządców i właścicieli obiektów.
Systemy w budynku utrzymuje zwykle kilka firm. Jedna kamery, druga kontrolę dostępu, trzecia sieć, czwarta automatykę. Każda odpowiada za swój kawałek i każda mówi, że u niej działa.
Między nimi jest szczelina. Integrator systemów budynkowych mówi, że sieć to sprawa informatyków. Informatycy mówią, że to systemy budynkowe. Urządzenie, które przestało odpowiadać, leży dokładnie w tej szczelinie.
Ekran w ochronie pokazuje drzwi. Nie pokazuje, czy sterownik tych drzwi jeszcze żyje. Tę różnicę widać dopiero wtedy, gdy ktoś patrzy na warstwę pod spodem.
Nie zastępujemy nikogo. Firma od kamer dalej robi kamery, informatycy dalej robią sieć. My mówimy Państwu, co działa — i od kiedy nie działa.
Najczęściej odzywają się Państwo w jednym z pięciu momentów: zmiana firmy serwisowej albo zarządcy · odbiór powykonawczy nowej instalacji · koniec gwarancji · zakup lub przejęcie budynku · awaria, która kosztowała. Wtedy pytanie, co w tym budynku właściwie jest i czy wykonawca zrobił swoje, przestaje być teoretyczne.
Każdy stopień jest skończoną całością i ma sens sam z siebie. Kolejny dokłada się do poprzedniego, a nie zastępuje go.
Wiedzą Państwo, że usługi żyją — i dowiadują się od systemu, a nie od użytkowników.
Widok 1 pulpit tabelaryczny
Nie tylko „działa”, ale też czy zaraz przestanie.
Widok do 3 pulpitów
Cała sieć budynku w liczbach — nie tylko serwery.
Widok do 5 pulpitów
To samo, ale na planie Państwa budynku.
Widok mapa + pulpity bez limitu
Pulpit to jeden ekran z wykresami i tabelami, na który się patrzy. Pierwsze trzy stopnie pokazują je w Grafanie, a dane zbiera kolektor postawiony u Państwa, na otwartym oprogramowaniu — nie na naszym zamkniętym. Każdy administrator to zna i w razie czego przejmie. W NetDoc Plan pulpitów nie limitujemy: powstaje ich tyle, ile trzeba, żeby pokryć uzgodniony zakres — plus nasza mapa na planie Państwa budynku, której nie dostaną Państwo od integratora razem z monitoringiem.
Jak głęboko widać sieć bezprzewodową w NetDoc Sieć, zależy od tego, co udostępnia kontroler danego producenta — jeden pokazuje jakość połączenia każdego urządzenia i nieudane logowania, inny tylko ich liczbę. Sprawdzamy to w pierwszej rozmowie i mówimy wprost, co będzie widoczne, zanim zaczniemy — zamiast obiecywać z góry rzeczy, których Państwa sprzęt może nie oddawać.
Zakres i kwotę ustalamy przed rozpoczęciem prac — nigdy po nich, i bez dopłat, które pojawiają się w trakcie. Podstawą jest jedna lokalizacja, bez sprzętu. O pracochłonności decyduje zakres: wielkość budynku i liczba kondygnacji, stan planów — albo ich brak, liczba urządzeń i kamer do naniesienia, a przy kilku lokalizacjach także ich liczba. Dlatego zaczynamy od rozmowy o Państwa sieci, a nie od cennika.
Alarm jest wart tyle, ile droga, którą pokonuje. Ustalamy ją przed uruchomieniem, a nie po pierwszej awarii.
Adresata ustalamy przed startem. Kto ma dostać wiadomość, na jaki kanał i w jakich godzinach. Inna osoba przy awarii łącza, inna przy kamerze — bo zwykle odpowiadają za nie dwie różne firmy.
Alarm niesie opis stanu, a nie samo „nie odpowiada”. Co przestało działać, od kiedy i czego jeszcze dotyczy. Wskaźnik bez tego opisu każe dzwonić po ludzi, żeby dowiedzieć się, co się właściwie stało.
Co robimy dalej, zapisujemy w umowie. Od samego powiadomienia, przez sprawdzenie u siebie, po naprawę — zakres i godziny ustalamy z Państwem przed uruchomieniem. Nie wpisujemy czasu reakcji, którego nie umiemy dotrzymać.
Zgłoszenia zbieramy razem. Siedem portów, które zgłosiły usterkę w ciągu godziny po powrocie sieci, to jedno zdarzenie, a nie siedem. Rozdzielone wysłałyby technika szukać siedmiu kabli.
Mapa pod tym odnośnikiem pokazuje prawdziwą sieć — naszą własną flotę urządzeń, na żywo, z tymi samymi danymi, które dostaje klient. Nie ma tam przykładowych liczb ani przygotowanego pokazu. Można kliknąć i sprawdzić.
Otwórz mapę na żywo →Kontroler sieci bezprzewodowej opisuje sam siebie, a monitoring powtarza to, co kontroler mu powiedział. Do mapy dokładamy przyrząd, który nie pyta nikogo o zdanie: pasywny czujnik słuchający wszystkich pasm.
Obce urządzenie zaczęło udawać naszą sieć — alarm po siedmiu sekundach. Sieć przełączona z szyfrowanej na otwartą to klasyczny krok przed podsłuchem — wykryliśmy go w niespełna sześć. Obie liczby zmierzyliśmy zegarem, na własnym sprzęcie.
Tego samego dnia znaleźliśmy u siebie lukę. Rozłączanie ludzi po jednym urządzeniu nie zapala alarmu, bo nasz detektor liczy zalew prób, a nie pojedyncze. Wolimy ją podać, niż czekać, aż znajdzie ją ktoś inny.
Cisza na panelu jest pytaniem, nie odpowiedzią. Trzy nasze przyrządy milczały jednego dnia i każde milczenie znaczyło co innego. Opisaliśmy ten dzień w całości, razem z pomyłkami.
Monitoring pokazuje zero zagrożeń. Skąd wiadomo, że patrzy? →
Czujnik przemiata pasma po kolei, więc każdą liczbę stąd czytamy jako co najmniej tyle. „Nie widziano” to nie to samo, co „nie było”.
Pomiar z jednego punktu mówi, jak słychać w tym punkcie — a nie w całym budynku.
To źródło uzupełniające. Kabla, portów, zasilania z przełącznika ani czasu pracy urządzeń czujnik nie widzi; to robi reszta monitoringu.
Dziś stoi w naszej sieci. U Państwa stawiamy go na życzenie, a to, co zbierze, zostaje u Państwa.
Trzy rodzaje tekstów z tej samej roboty. Przypadki mówią, co znaleźliśmy w sieciach. Instrukcje — jak obsłużyć sprzęt. Katalog — co z danego urządzenia potrafimy odczytać.
Rysunki paneli i pełny spis parametrów, jakie każde urządzenie oddaje — także tych, których sami nie używamy. Spis umiejętności, nie inwentarz: sprzęt jest tu dlatego, że potrafimy go odczytać, a nie dlatego, że stoi w którejś sieci.
Znaleziska z sieci, którymi się opiekujemy: objaw, pomiar, który rozstrzygnął sprawę, i sposób sprawdzenia tego u siebie. Opisujemy wzorzec, nie sieć — bez nazw firm i adresów.
Po polsku, na podstawie przebiegów na włączonych urządzeniach, a nie tłumaczeń kart katalogowych. Tam, gdzie czegoś nie sprawdziliśmy, jest to napisane wprost. Sieci bezprzewodowe, przełączniki, a także energetyka i automatyka budynku.
Cisco Mobility Express · sieci UniFi · instalacja PV z magazynem
Monitoring jest tym, co sprzedajemy. Ale skoro i tak poznajemy Państwa sieć, robimy przy okazji rzeczy, o które klienci pytają najczęściej — doradztwo i serwis: od audytu sieci bezprzewodowej po modernizacje. Dołożenie punktów dostępowych tam, gdzie brakuje zasięgu, oddzielenie sieci gościnnej od firmowej, przejście na logowanie, w którym każdy pracownik ma własny login zamiast wspólnego hasła dla całej firmy.
Stawiamy wirtualizację i kopie zapasowe na Proxmox VE — z naciskiem na to, żeby odtworzenie testować, zamiast zakładać, że zadziała. Kopia, której nikt nigdy nie odtworzył, jest tylko nadzieją.
Zajmujemy się też odsprzedażą sprzętu sieciowego i serwerowego, testowanego przed wysyłką. Doradzimy, co ma sens przy Państwa skali — także wtedy, gdy odpowiedzią jest „nie kupujcie tego”. Punkty dostępowe konfigurujemy u siebie: wysyłają je Państwo do nas, wracają gotowe do wpięcia, bez wizyty technika i bez zdalnego dostępu do Państwa sieci.
Czyścimy też urządzenia wycofywane z sieci. W przełączniku, punkcie dostępowym czy zaporze zostaje konfiguracja, hasła Wi-Fi, certyfikaty i klucze — a sprzęt idzie potem na aukcję albo do skupu razem z tym wszystkim. Kasujemy to przed wycofaniem, z protokołem i numerami seryjnymi. Reset fabryczny nie zawsze zabiera wszystko, więc sprawdzamy urządzenie po nim.
Nic z tego nie ma cennika, bo zakres zbyt się różni. Wystarczy krótka rozmowa — powiemy, co da się zrobić i ile to zajmie, zanim cokolwiek zaczniemy.
NET PLUS Radosław Skonieczny
ul. Warszawska 2H lok. 37
05-825 Grodzisk Mazowiecki
Polska
NIP PL9511958766